FAKE NEWS WEEK CZY PRÓBA ZAGŁUSZENIA SUMIENIA?

 

Wydawać by się mogło, że już każdy wie o tym, że chrześcijanie są mordowani przez muzułmanów na całym świecie.

Prześladowania chrześcijan

Tym, którzy nie skojarzyli do końca faktów to przypominam Uchwałę Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 26 września 2014 r. w sprawie ludobójstwa dokonywanego na chrześcijanach w Iraku i Syrii, oraz rezolucję Parlamentu Europejskiego z 29 kwietnia 2015, w treści której czytamy, że chrześcijanie są obecnie najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie. Bardziej zainteresowanych odsyłam na stronę World Watch List, gdzie można poczytać więcej o 50 islamskich krajach, w których dokonuje się mordów na chrześcijanach.

Fake News Week

Po tym, jak udało mi się uratować życia 174 chrześcijan w sposób legalny i precedensowy na skalę światową za pieniądze ludzi dobrej woli, „Newsweek” skwitował inicjatywę ratowania chrześcijan jako „porażkę”, a „Rzeczpospolita” opublikowała fałszywe informacje na jej temat.

Powód był taki, że niektóre rodziny (gdy już były bezpieczne) wyjechały z Polski, do czego miały prawo, gdyż otrzymały wizy Schengen. Nawiasem mówiąc rząd RP nalegał, by je otrzymały. Mimo iż tylko w samym roku 2014 wyjechało z naszej ojczyzny 2,4 miliona Polaków, to największy hejt poszedł jednak na chrześcijan z Bliskiego Wschodu.

Czasami łapię się za głowę, jak łatwo można manipulować i sterować ludźmi. Polacy zareagowali  dokładnie tak, jak pragnęły tego wynarodowione elity polityczne, bankierzy oraz oczywiście muzułmanie. Gdyby Polska przyjmowała dalej prześladowanych chrześcijan wbrew polityce imigracyjnej i podpisanym kwotom uchodźców, to wybiłaby wszelkie możliwe logiczne argumenty z ręki politykom unijnym.

Pomoc na miejscu (?)

 

Obecnie niemal wszyscy są z siebie zadowoleni, bo przecież pomagamy tam na miejscu. Problem z pomaganiem na miejscu polega na tym, że ci chrześcijanie mogą zostać zamordowani.  Przed wojną było ich 2 mln, a teraz pozostało jedynie ok. 500 tys. Pragnę przypomnieć, że wojna w Syrii i Iraku się nie skończyła. Pomoc na miejscu jest obecnie bezdenną studnią potrzeb wobec ludzi, których życie w każdej chwili wisi na włosku.  Mimo pomocy z dostarczanej z wielu źródeł ich sytuacja nie ulega żadnej poprawie.

Zagłuszane sumienia

Najgorsze jednak jest w tym wszystkim to, że wiele osób nie doznaje żadnych wyrzutów sumienia – są przekonani, że nie muszą pomagać. Inni uważają, że najodpowiedniejsza pomoc to ta na miejscu, a jeszcze kolejni, że lepiej muzułmanów przyjmować u nas. Ja się zastanawiam, co ja mam powiedzieć chrześcijanom syryjskim, którzy są niezmiernie wdzięczni za pomoc, zaaklimatyzowali się, mówią po polsku i błagają o ratunek dla swoich rodzin? Co mam powiedzieć tym, którzy są w piekle wojny i nie mogą wyjechać z kraju, bo do żadnego bezpiecznego miejsca nie otrzymają wizy? Czy mam ich poklepać po plecach i powiedzieć, że przykro mi, ale pewna  rodzina wyjechała do Niemiec, więc musicie ginąć z rąk islamistów? Zastanawiam się, co my, jako naród, rzeczywiście robimy dla Boga, odwracając się plecami od naszych braci w wierze, gdy trwa holokaust chrześcijan?

Zapraszamy do wspierania bloga.
Raiffeisen Polbank PL39 1750 0012 0000 0000 3596 4576 kod bic i swift / RCBWPLPW