ZWYCIĘSTWO MACRON ŚWIADCZY O ISLAMIZACJI FRANCJI

W zeszłym roku mówiłam o zagrożeniach związanych z islamizacją Francji w rozmowie z Mariuszem Staniszewskim dla tygodnika Wprost.
Przypominam ten artykuł, ponieważ w nim odpowiedziałam na pytanie dlaczego uważam, iż islamizacja Francji jest groźna, również dla Polski.

„Dlaczego chce pani zdelegalizować w Polsce islam?
Ponieważ jest sprzeczny z konstytucją. Na przykład z artykułem 13, który zakazuje funkcjonowania w naszym kraju organizacji stosujących przemoc i dążących do wprowadzenia opartych na przemocy systemów politycznych, a przecież tym dokładnie jest dżihad. Potwierdzenia tego widzimy na terenie Europy, gdzie muzułmanie wprowadzają prawo szariatu. Inny punkt w konstytucji mówi o wolności wyznania i sumienia, a islam zakłada brak wolności. Każdemu apostacie, który odejdzie od tej religii grozi śmierć. Tak samo jak niewiernemu, ateście czy Żydowi.

A jednak przez lata chrześcijanie współistnieli z muzułmanami i nie dochodziło do prześladowań.
To wynik rządów totalitarnych, które były dość liberalne pod względem światopoglądowym. Gdy władza znajduje się w rękach mniejszości wyznaniowej – a tak było w Syrii, gdzie posiadali ją alawici, którzy przez innych muzułmanów są uznawani za sektę – to panuje większa wolność. Zresztą wyznawcy bardziej liberalnych odłamów islamu nie biorą wiary tak dosłownie. Praktykują ją na tyle, na ile muszą i traktują raczej jako obowiązek w kraju arabskim. Robią to, by nie zostać zabici.

Chce pani powiedzieć, że za rządów autorytarnych panowała większa wolność niż w czasie, gdy wprowadzano zasady demokracji?
Tak. Gdy zaczyna decydować większość wprowadzany jest religijny, radykalny totalitaryzm.

Nie w każdym kraju, w którym mieliśmy do czynienia z arabską wiosną, dochodzi do prześladowania chrześcijan.
Pięćdziesiąt krajów, w których chrześcijanie są prześladowani łączy jedna wspólna cecha – islam.

W Tunezji chrześcijanie nie są szczególnie prześladowani.
Ten kraj nie jest w pierwszej dziesiątce pod tym względem. Gdy mamy do czynienia z państwem policyjnym, chrześcijanie i mniejszości narodowe są chronione. Kiedy państwo zaczyna funkcjonować według zasad islamu, mniejszości są atakowane, bo tak nakazuje Koran.

Trudno sobie wyobrazić, by w Polsce islam przebierał tak agresywną formę.
Jeszcze nie nadszedł ten moment. Dziś konstytucja gwarantuje nam to, że mamy wolność wyznania tak daleko posuniętą, że jest legalizacja braku wolności, czyli islamu. W momencie, w którym pozwalamy na rozprzestrzenianie się tej religii, to automatycznie tworzymy strefy, w których obywatele są pozbawiani tych wolności. Na przykład kobiety i dzieci w islamie nie mają przecież żadnych praw. Także mężczyźni, który na przykład chcieliby się konwertować na chrześcijaństwo – widzą przecież jak wygląda świat wokół nich – nie mogą skorzystać z wolności wyboru religii. Boją się odejść.

Mówi pani o Polsce, Europie czy Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej?
O wszystkich tych miejscach. Mój ojciec, który jest pastorem kościoła prezbiteriańskiego, wiele razy opowiadał mi, że spotykał w świątyni muzułmanów chcących zmienić wiarę. Nie robili tego ze strachu. Jeśli rodzina się dowie, że ktoś odchodzi od islamu, to taki człowiek plami jej honor. Jedynym sposobem zmycia tej hańby jest zabicie takiego człowieka. Stąd słyszymy o wielu zbrodniach honorowych. Dostaję też wiele zgłoszeń z Syrii o kobietach, które trzeba ewakuować, bo zostały chrześcijankami i z tego powodu grozi im śmierć. I tu dochodzimy do kolejnego powodu, dla którego islam powinien być zdelegalizowany. W Koranie jest 169 wersów wzywających do mordowania niewiernych. Następna sprawa to stosunek do kobiet. Kobieta w islamie jest połową mężczyzny i jeśli jest wydana za mąż to zgodnie z zasadami tej religii mężczyzna powinien ją bić. A kobiety niewierne są muzułmanom dozwolone i mogą ich używać. Dlatego na targach niewolników w Syrii są sprzedawane głównie chrześcijanki i jazydki. Potem są bestialsko bite i gwałcone.

Muzułmanki nie są sprzedawane?
Nie powinny być, bo należy im się wynagrodzenie. One są natomiast sprzedawane przez rodziny. Jest ustalona stawka za kobietę i ojciec sprzedaje dwunastolatkę mężczyźnie sześćdziesięcioletniemu i ona zostaje jego żoną. Potem mamy sytuacje, w których przyjeżdżają do Europy imigranci z młodymi żonami. Zgodnie z naszym prawem jest to pedofilia. Ale oni mogą robić to co czynił Mahomet, a ten wziął za żonę sześciolatkę. To wszystko jest sprzeczne z europejskim prawem i europejską kulturą. Artykuł 58 konstytucji mówi o tym, że nie może w Polsce działać żadna organizacja, która zakłada łamanie prawa.

W Polsce od kilkuset lat żyją Tatarzy, którzy są muzułmanami i trudno byłoby zakazać im wyznawania ich religii.
To nie jest religia ale system. Religia to jest osobista relacja z Bogiem, jeśli jest dobrowolna. Tutaj nie ma dobrowolności. Gdyby chrześcijanie byli w mniejszości, to natychmiast muzułmanie odebraliby nam prawo wolności wyznania. Są różne drogi na zdelegalizowanie islamu z Polsce i chcę żeby ta sprawa była zbadana. Żadna osoba nie może stać ponad prawem. A jeśli oni propagują treści zawierające nienawiść, czyli Koran, no to wchodzą w konflikt z prawem. Oczywiście nie byłoby takiej konieczności, gdyby było prawdą to, co mówią, czyli że będą propagować pokój i mają dobre intencje. Pytanie tylko czy możemy im wierzyć. Muzułmanie mają prawo kłamać, oszukiwać i podstępem propagować Islam. Oni muszą się określić, czy chcą przestrzegać naszych zasad i naszej konstytucji. Wtedy jednak musieliby się wyrzec części teksów Koranu i oficjalnie określić się że Mahomet ich wzorem do naśladowania.

Kiedy w pani zrodziła się taka nienawiść do islamu?
Nienawiść? No cóż, jeśli można nienawidzić zło, to ja go nienawidzę. Nienawidzę ludzkiej krzywdy. Jeśli ją widzę, to coś się we mnie burzy. Pierwszy raz dostrzegłam to zło, gdy byłam nastolatką. Wtedy zaczęłam czytać o sytuacji kobiet w islamie. O tym, jak jedna została sprzedana, potem była bita i gwałcona, uciekła, później ją złapano i obcięto jej nos i uszy. I to wszystko działo się zgodnie z prawem. Wtedy powiedziałem sobie, że nie chcę, by świat naokoło mnie tak wyglądał, a teraz zagrożenie jest ogromne. Mamy wojnę – zderzenie cywilizacyjne na ternie Europy.

Czy ojciec opowiadał pani o tym jak wyglądało życie w Syrii?
Trochę. Rozumiem jednak tę kulturę, bo wiem jak on się ze mną obchodził. W domu panował patriarchat, musiałam prosić o pozwolenie w najdrobniejszych sprawach, cała chodziłam zakryta. Oczywiście w pewnej mierze wynikało to z tego, że jest pastorem, ale z drugiej strony był przesiąknięty tą arabską kulturą i tamtejszymi zwyczajami.

A dlaczego wyjechał z Syrii?
Miał najlepsze wyniki w nauce i dostał stypendium na studia w Stanach Zjednoczonych. Wybuchła jednak wojna sześciodniowa i nie mógł już tam pojechać. Pojawiała się natomiast okazja na podjęcie studiów w Polsce, więc przyjechał na Politechnikę Warszawską.

Opowiadał o prześladowaniach chrześcijan?
Syria była najbardziej liberalnym krajem w regionie. Właśnie ze względu na Asada, który pochodzi z mniejszości wyznaniowej. Ale oczywiście zdarzały się takie sytuacje. Mojemu dziadkowi spalono dom. Ludzie za to odpowiedzialni trafili do aresztu, ale dziadek, który też był pastorem, poszedł na policję i powiedział, że nie wnosi oskarżenia. Dzięki temu winni podpalenia wyszli na wolność i później zaczęli się lepiej odnosić do chrześcijan. To takie rodzinne doświadczenie, ale prześladowania tam są normą. Często słyszę historie, że przed wojną ludzie żyli obok siebie, a po wybuchu rewolucji chrześcijanie musieli natychmiast uciekać. Koran przewiduje obcinanie chrześcijanom kończyn, krzyżowanie ich, grabienie i zabijanie. Nawet jeśli przejdą na islam.

Co się takiego stało między chrześcijanami i muzułmanami, że nagle te relacje tak bardzo się zaostrzyły?
Celem policji i wojska przestało być kontrolowanie sunnitów.

Z tego co pani mówi wynika, że konflikt był zawsze, ale był zduszony.
Ten konflikt trwa cały czas. Dopóki muzułmanie są w mniejszości, zachowują się pokojowo. Im jednak jest ich więcej, tym ich działania się intensyfikują. Gdy muzułmanie gdzieś zbudują meczet, to uważają, że jest to już ich teren. Dlatego Francuzi i Anglicy mają ogromne problemy. Gdy w okolicy meczetu pojawia się Anglik czy Francuz to ma problemy. Są strefy „no go”, w których obywatele wolnych krajach boją się przebywać, kościoły są palone i dzieją się tam różne okropne rzeczy. Prawdopodobnie pierwsza zostanie zislamizowana Francja. Mieszka tam obecnie 16 milionów muzułmanów i kiedy wszyscy młodzi chłopcy o imieniu Mohamet – a jest to obecnie najbardziej popularne imię wśród francuskich dzieci – dostaną prawo głosu, to skończy się Francja, jaką znamy. Dlatego super byłoby, gdyby Polska była pierwszym krajem, który pokazałby drogę do tego, jak przeciwdziałać islamizacji. Trzeba to robić teraz, gdy jeszcze stanowimy większość i mamy swoje prawa i konstytucję. Musimy pamiętać, że oni są bardzo radykalni i nawet jeśli zabiją w imię Allacha, to wierzą, że nie oni to robią, ale Allach.

Była pani w Syrii?
Nie. Chciałam pojechać, ale wojna wybuchła i nie zdążyłam.

Nie przekonała więc się pani na własnej skórze, co znaczy być kobietą w kraju muzułmańskim.
Poza patriarchalnym wychowaniem mojego ojca nie. Ale znam sytuację tych kobiet i nie chciałabym nigdy znaleźć się na ich miejscu. Zawsze byłam jednak pełna empatii wobec ofiar. Choć rozumiem, że jeśli ktoś jest od dzieciństwa wychowywany w tej kulturze, to uznaje, że tak powinno być. Przypomina mi to mechanizm z nazistowskich Niemiec. Tamtejsze społeczeństwo stawało się uczestnikami zbrodni wraz nasilaniem się terroru i propagandy. Po praniu umysłów społeczeństwo jest w stanie robić straszne rzeczy.

Ale w przypadku uchodźców mówimy właśnie o empatii. Przecież ci ludzie uciekają przed wojną.
Tylko że dziewięćdziesiąt procent z nich nie ucieka przed wojną. Gdyby nie stanowili niebezpieczeństwa dla Europy, nie wyrzucaliby paszportów. Wielu imamów mówi wprost: młodzi mężczyźni nie mają zostawać w swoich krajach, oni mają zasiedlać Europę, by ją podbić i tam szerzyć islam. I nie koniecznie będzie tak, że uchodźcy staną się siłą roboczą w Niemczech. Ci imigranci traktują zasiłki socjalne jako dżizję, czyli opłatę pobieraną od niewiernych. A jeśli chodzi o empatię, to przede wszystkim współczuję chrześcijanom. To oni są najbardziej prześladowani i to oni są ofiarami masakr. I te osoby chciałabym ratować. Proszę spojrzeć na to w ten sposób: jeśli na dziesięć osób przyjmowanych do Europy osiem lub dziewięć nie potrzebuje pomocy, to odbierają miejsca tym, którzy naprawdę uciekają przed prześladowaniami. Nie dość tego, ci przybysze mogą krzywdzić kolejne osoby. Bo jeśli ktoś ma taki system wartości, to jest to niemal nieuniknione. W jednym z krajów afrykańskich wisiały plakaty, na których napisane było: „Jedźcie do Szwecji, tam możecie gwałcić kobiety”. Więc oni jadą.

To brzmi jakby była to odgórnie sterowana akcja.
To jest dżihad. Do tego rodzaju zachowań wzywają imamowie. Celem jest podbój.

Ale oni nie przyjeżdżają tu z bronią w ręku.
To nie jest jeszcze ten etap. Z bronią w ręku walczą w innych regionach świata. W Europie nie podejmują tego rodzaju walki, bo jeszcze by przegrali. Teraz walczą więc o swoje prawa, wprowadzają szariat, który jest niezgodny z konstytucją.

Nie ma możliwości współistnienia w Europie chrześcijan i muzułmanów?
Absolutnie. Oni nie chcą przestrzegać panujących tu praw, bo ich celem jest podbicie Europy i odebranie nam naszych praw i wolności.

Czyli wydarzenia z Kolonii nie były chuligańskim wybrykiem?
To był element kary na kobietach legitymizowanej przez Koran. Jeden z imamów powiedział otwarcie, że winne były kobiety, bo się nieodpowiednio ubierały. Z jednej strony jest to więc element podboju, a z drugiej zaspakajania spragnionych seksualnie mężczyzn. Im bardzo odpowiada, że na dokonywanie gwałtów zezwala Allach. Nawet każe to robić. Mają z tego przyjemność i jeszcze czują, że zachowali się sprawiedliwie. Każda kobieta w Europie powinna więc czuć się zagrożona.

Przez wiele lat muzułmanie przyjeżdżali do Europy i przestrzegali panujących tu zasad…
Nie przestrzegali. W Europie jest pół miliona obrzezanych kobiet. To osoby, którym wyrządzono ogromną krzywdę. To jest przestrzeganie zasad? Do stref „no go” policja nawet nie wchodzi, a kobiety są tam maltretowane, gwałcone i poniewierane. Muzułmanki to najbardziej nieszczęśliwe kobiety na świecie. W Koranie jest napisane, że mężczyzna ma używać kobiety jak swoje pole uprawne. Ona przestaje więc być człowiekiem, a zostaje sprowadzona do roli macicy, która ma rodzić dzieci.

Wie pani, że szanse na zdelegalizowanie islamu są minimalne?
Czasem idzie się na wojnę, choć małe są szanse na zwycięstwo. Walczy się, bo sprawa jest ważna. Jeśli Europa się szybko nie obudzi to zostanie zislamizowana. Jeśli we Francji zapanuje islam to będziemy mieli pierwsze państwo muzułmańskie, które posiada broń atomową w Europie. Później przyjdzie pora na Wielką Brytanię i Niemcy. Jeśli tak się stanie to bardzo łatwo będzie podbić Polskę. Niech nam się więc nie wydaje, że nas to nie dotyczy.

Co więc powinniśmy robić, jeżeli nie uda się zdelegalizować ideologii islamskiej?
Nie wpuszczać ich, nie liberalizować wiz dla Turcji, budować mury, zbroić się, dać wszystkim Polakom pozwolenia na broń, organizować szkolenia wojskowe jak w Szwajcarii, by obywatele mogli się sami bronić. I się szykować do tego co nastanie w najbliższych latach.